Świat uważający się za cywilizowany chełpi się swoim abolicjonizmem. Tym niemniej temat kary śmierci wraca bezustannie, pytanie to musi bowiem wracać zawsze wtedy, gdy po szczególnie okrutnym przestępstwie prości ludzie pytają się o sprawiedliwość, o słuszną odpłatę. Trudno znaleźć inny problem, gdzie opinia oświeconej klasy politycznej tak radykalnie różniłaby się od najpierwotniejszych ludzkich instynktów, niż właśnie problem kary śmierci.
    

Przeciwnicy kary głównej atakują na dwóch polach doktrynalnych, mając świadomość, że społeczeństwa nowożytne nie stanowią ideowego monolitu, lecz podzielone są na dwie koegzystujące ze sobą cywilizacje, czyli ludzi religijnych i bezreligijnych. Do tych ostatnich apelują w imię wartości humanistycznych; do tych pierwszych, podpierając się autorytetem Kościoła katolickiego.
  

Abolicjoniści z pewnością odnieśli w ostatnich latach spory sukces marketingowy, polegający na tym, że udało im się wpoić w katolików opinię, że kara śmierci jest niezgodna z nauczaniem Kościoła, a jej przeciwnikiem był śp. Jan Paweł II. Ten argument papieski szczególnie nośny jest w Polsce. Warto więc sprawie tej poświęcić trochę miejsca.

* * *

Nie ma chyba potrzeby dowodzić, że starotestamentowe źródła chrześcijaństwa jednoznacznie opowiadają się za szerokim stosowaniem kary śmierci. Prawodawstwo Mojżesza dosłownie najeżone jest sankcją w postaci kary pozbawienia życia. Księga Wyjścia zawiera specjalną Księgę Przymierza, gdzie zawarte są postanowienia umowy o wybraństwo Izraela z Jahwe, a gdzie wprost roi się od sankcji w postaci kary śmierci (20, 12 i następne) tak za zabójstwo, jak za czary czy sodomię. Praktycznie zastosował Mojżesz karę śmierci za przestępstwo apostazji w stosunku do czcicieli złotego cielca (32, 27 i następne). Dodajmy przy okazji, że następnego dnia po rzezi czcicieli złotego cielca Mojżesz „poszedł do Pana”, aby spytać Go czy Bóg przebaczy ludowi Izraela? Bóg wybaczył, ale Mojżesz poszedł błagać nie o przebaczenie dla tych, którzy zastosowali karę śmierci wobec apostatów, lecz dla tych, którzy apostazji dokonali! Mojżeszowi bowiem ani przez moment nie przyszło do głowy, że wykonanie kary śmierci na apostacie – a w tym przypadku były ich setki - wiąże się z grzechem wobec Boga!
    

Nie przypadkiem zaczęliśmy od Mojżesza. On to bowiem z góry Synaj przynosi tablice, na których jest słynne przykazanie „Nie będziesz zabijał”. Następnie tenże sam człowiek dowodzi akcją pacyfikacyjną apostatów, na czele której to stanęli „synowie Lewiego” (32, 26), czyli to plemię Izraela, któremu żydzi powierzyli dziedzicznie zajmowanie się kapłaństwem. Możemy z tego wnioskować, że ani Mojżesz, ani kapłani nie dostrzegali sprzeczności pomiędzy zakazem zabijania, a stosowaniem kary śmierci. Pojawia się naturalne pytanie dlaczego ludzie ci nie widzieli sprzeczności pomiędzy zakazem zabijania, a stosowaniem kary śmierci? Na to pytanie odpowiedzieli filolodzy. Czasownik zabijać, którym tłumaczymy hebrajskie słowo użyte w Dekalogu, nie jest dokładnym odpowiednikiem słowa hebrajskiego i raczej należałoby tłumaczyć je jako nie morduj. Vulgata – a więc tłumaczenie Biblii uznane za kanoniczne dla Kościoła przez Sobór Trydencki - oddaje to przykazanie mianem non occides, czyli nie zabijaj, ale także nie morduj, nie zamęczaj. Zdaniem filologów, tekst hebrajski wskazuje na znaczenie nie morduj. Przykazanie nie będziesz zabijał oznacza tedy, dla starożytnego Izraela, zakaz mordowania przez jednego człowieka drugiego człowieka. Państwo jednak nie morduje, popełniając przy tym grzech, lecz wykonuje wyrok będący sprawiedliwą odpłatą za dokonane przestępstwo. Mojżesz w tym rozumieniu nie mordował, lecz wykonywał wyrok.

Powyższe rozróżnienie znajdziemy także w Nowym Testamencie. Zbawiciel nauczał o miłości pomiędzy ludźmi, której morderstwo jest ewidentnym zaprzeczeniem. Gdy Jezus rozmawia z Piłatem dobrze wie, że może zostać skazany na śmierć, choć jest niewinny. Czy w jakikolwiek sposób zaprzecza tej kompetencji Piłata? Nie, wręcz przeciwnie, przyznaje, że Piłat całą władzę otrzymał od Boga. Czy wisząc na krzyżu i mogąc uwolnić i Siebie i jednego ze złoczyńców, który wyraził skruchę, Jezus uczynił to? Nie, gdyż uznawał prawo państwo do wydania i wykonania kary śmierci. Zauważmy zresztą na marginesie, że gdyby w ówczesnej Palestynie nie było kary śmierci, to Zbawiciel nie mógłby umrzeć na krzyżu za grzechy całego świata... A więc Bóg posłużył się tą karą, aby zrealizować swój opatrznościowy plan.